Minister sprawiedliwości chce, żeby termin przedawnienia długów został skrócony z 10. do 6. lat. Zdaniem resortu będzie to korzystne tak dla samych dłużników jak i ich wierzycieli, bo zmobilizuje ich do szybszej windykacji.

- Szybsze dochodzenie roszczeń przez wierzycieli zwiększy szansę na odzyskanie pieniędzy – uważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. Jednak zdaniem firm windykacyjnych te zmiany wywołają tylko falę spraw sądowych i interwencji komorników.

Prace nad tym projektem idą bardzo szybko i jak zapewnił podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości, Łukasz Piebiak – bardzo prawdopodobne, ze nowe prawo wejdzie w życie jeszcze w pierwszej połowie tego roku.
W przekonaniu współautora projektu ustawy skracającej czas przedawnienia długów, Arkadiusza Mularczyka, przewodniczącego sejmowej Komisji ds. zmian w kodyfikacjach ten przepis ma także wyzwolić Polaków z pułapki długów i zlikwidować handel przedawnionymi długami.
Nowe przepisy nie zmieniają tylko sytuacji długów firmowych. – Kiedy będziemy mieli do czynienia z roszczeniami związanymi z działalnością gospodarczą albo ze świadczeniami okresowymi, nadal będą one przeterminowane po trzech latach - powiedział Mularczyk.
Prezes Krajowego Rejestru Długów Adam Łącki jest zadowolony z tych zmian, w jego przekonaniu ułatwią one odzyskiwanie pieniędzy. – Z naszych doświadczeń wynika, że jeśli dług ma nie więcej niż trzy miesiące, to odzyskuje się go w 72 % przypadków. Po roku ta skuteczność spada do 26 % – komentuje Łącki. Uważa on, że nowe przepisy nie będą miały większego wpływu na cały rynek ani na gospodarkę, bo nie zmieni się czas przedawnienia długów, które są związane z działalnością gospodarczą.
Prezes KRD jest przekonany, że zmobilizuje to wierzycieli. – To, że sądy będą orzekały, czy roszczenie jest przedawnione z pewnością sprawi, że będą musiały rozpatrywać więcej spraw, a zatem postępowania będą trwały dłużej niż teraz – uważa Łącki. Teraz, bowiem zdarzało się, że sąd wystawiał tytuł wykonawczy dla roszczenia, które już było przedawnione, bo to dłużnik musiał podnieść argument przedawnienia, a sąd nie miał obowiązku tego badać.
Firmy windykacyjnie nie są zadowolone z nowych przepisów. W obawie przed utratą pieniędzy z powodu krótszego okresu przedawnienia, będą musiały działać dużo szybciej, sprawniej i stanowczo. - Ustawa zapewne zaktywizuje wierzycieli, ale też podniesie koszt odzyskiwania wierzytelności – uważa Jerzy Mazurek, prezes Suisse Légiste. - Także dla dłużników wyrok sądowy będzie oznaczał dodatkowe, często dość wysokie koszty, które przecież powiększą łączną kwotę zadłużenia. Będą się więc starali szybciej spłacać długi, żeby nie narażać się na postępowanie sądowe i egzekucję komorniczą, bo przecież wierzyciele na pewno szybciej będą występowali na ścieżkę sądowo-egzekucyjną - uważa szef firmy windykacyjnej.
Ale przedsiębiorstwa będą miały znacznie większe niż obecnie problemy z odzyskiwaniem wierzytelności. - Wprawdzie dług będzie nadal istniał, ale wierzyciel będzie miał bardzo ograniczone możliwości odzyskania długu, gdy ulegnie on przedawnieniu. Praktycznie taką wierzytelność można będzie uznać za straconą - przekonuje prezes Suisse Légiste.
Polacy mają ponad 44 miliardy złotych przedawnionych długów - wynika z raportu InfoDług, opracowanego na podstawie danych pochodzących z rejestru dłużników Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor oraz z bazy Biura Informacji Kredytowej. Są to najnowsze dostępne dane pochodzące z końca pierwszego półrocza ubiegłego roku. Za dług przedawniony uważa się taki, w którym występuje co najmniej 60-dniowe opóźnienia spłaty zobowiązania, na kwotę co najmniej 200 złotych. Takie długi ma blisko 2,15 mln osób i ciągle ich przybywa. Statystycznie rzecz ujmując oznacza to, że na każdy tysiąc dorosłych Polaków 73 osoby mają takie długi. Najwięcej dłużników jest w województwie podkarpackim, podlaskim, świętokrzyskim i opolskim.
Najwięcej zaległych zobowiązań wiąże się ze długami pozakredytowymi. Chodzi np. o niezapłacone rachunki, różne raty pożyczek pozabankowych czy alimenty. Średnia wysokość zaległości jednego dłużnika wynosi 20 790 złotych. Najwięcej zaległości przypada na raty pożyczek pozabankowych - to 62 % wszystkich przeterminowanych długów. Najbardziej „odporny” dłużnik, który jest zarejestrowany w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK to mieszkaniec woj. mazowieckiego, którego przeterminowane długi przekroczyły 100 milionów złotych.