Wróciła gruźlica u zwierząt. Choroba, której wśród zwierząt nie notowano od 30 lat zaatakowała stado w Liskowie. Konieczny był ubój wszystkich krów. Najprawdopodobniej na tym nie koniec. Drugie ognisko służby weterynaryjne podejrzewają w stadzie z gminy Ceków Kolonia.

Dlatego obserwują bydło. Próbki badań wysłano do Instytutu w Puławach. Objawy gruźlicy u zwierząt są podobne jak u ludzi. Kaszel i ciężki oddech, chociaż akurat w tym przypadku ich nie było. Chorobę wykryto w trakcie rutynowego badania krów. – To pierwszy taki przypadek od 30 lat – mówi Joanna Kokot – Ciszewska, powiatowy lekarz weterynarii. – Przez ten czas bywały pojedyncze przypadki zachorowań, ale teraz mamy do czynienia z całym stadem.

Pierwsze stado zostało wybite. Drugie, u którego weterynarz zauważył podejrzenie gruźlicy, jest pod obserwacją, która potrwa 42 dni. Kiedy przyjdą wyniki badań z Puław będzie wiadomo czy stado także trzeba zlikwidować. Choroba przenosi się drogą kropelkową dlatego hodowcy powinni przestrzegać podstawowych zasad bioasekuracji. - W danym gospodarstwie powinny być wyłożone maty dezynfekcyjne, a odzieży i obuwia do pracy przy zwierzętach używać tylko w oborze. Nie chodzić w nim po domu, do sąsiada, wychodzić na ulicę, ponieważ w tej chwili mnożą się bakterie, wirusy – przestrzega Joanna Kokot – Ciszewska.

Gruźlicą może zarazić się także człowiek, ale też zwierzę może złapać go od zwierząt.

źródło faktykaliskie.pl