Tymczasowi pracownicy, a zwłaszcza kobiety, będą wkrótce mieli tak silną ochronę prawną, że zamiast na tym zyskać, mogą stracić. Organizacje biznesowe głośno krytykują zbyt restrykcyjne, ich zdaniem, przepisy ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych.

Celem zmiany tych przepisów autorstwa ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej ma być poprawa standardów i warunków pracy osób zatrudnionych tymczasowo.  Mają one też wpłynąć na bezpieczeństwo prawne pracodawców i agencji pracy tymczasowej. Wejdą one w życie 1 czerwca. Organizacje pracodawców, m.in. Pracodawcy RP, Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan czy Business Centre Club twierdzą, że te przepisy zamiast poprawić sytuację pracowników tymczasowych wręcz ją skomplikują. Według nich „rząd z jednej strony dąży do likwidacji barier w prowadzeniu działalności gospodarczej, a z drugiej systematycznie nakłada na pracodawców nowe obowiązki, które ograniczają biznes”.

Pracodawcy mają pretensje doi rządu o to, że wymaga od nich prowadzenia ewidencji pracowników tymczasowych, udostępniania agencjom pracy tymczasowej wewnętrznych przepisów dotyczących wynagrodzenia oraz sankcje dochodzące do 30 tys. zł za niewywiązywanie się z tych obowiązków.  Za najdalej idącą ingerencję w działalność firm uznają oni obowiązek przedłużania umów o pracę tymczasową z kobietami w ciąży. Minister pracy uważa, że ten zapis w ustawie sprawi, że kobiety zatrudnione tymczasowo będą mogły otrzymać po porodzie zasiłek macierzyński.

Jednak pracodawcy są innego zdania. Uważają mianowicie, że ten przepis zaszkodzi nie tylko agencjom pracy tymczasowej, które będą musiały na własny rachunek zatrudniać kobiety do końca ciąży, ale też zaszkodzi budżetowi państwa, bo wzrośnie odsetek kobiet w ciąży, które będą nadużywały zwolnień lekarskich. Pracodawcy RP dorzucają do tego, że ten przepis, paradoksalnie, może pogorszyć sytuację kobiet na rynku pracy, bo firmy nie będą w ogóle chciały zatrudniać kobiet w obawie, że szybko zajdą w ciążę. A BCC mówi wprost, że efektem tych przepisów będzie „wypieranie kobiet z rynku pracy tymczasowej”, a najlepszym wypadku na zatrudnianiu ich w oparciu o umowy cywilno prawne a nie umowy o pracę.

Organizacje pracodawców nie zgadzają się też na zaostrzenie przepisów związanych z obowiązkiem przedłużania zatrudnienia pracownika w przypadku, gdy został on przyjęty do firmy na zastępstwo. Uważają, że doprowadzi to do sytuacji, w której pracodawca będzie musiał pokrywać jednocześnie dwóch etatów.

MRPiPS nie wykazało żadnego zainteresowania tymi obiekcjami zgłaszanymi przez pracodawców. Z rządowych danych wynika, że w Polsce działa 6,5 tys. agencji pracy, z których 1950 świadczy usługi pracy tymczasowej. Polega ona na tym, że agencja zatrudnia pracownika i niejako „wypożycza” go pracodawcy. W ten sposób jest zatrudnionych 800 tys. osób, z których prawie połowa to kobiety.